| Recenzja z I Ogólnopolskiego Festiwalu Didgeridoo 3-4.09.2005r. |
|
W sobotę wystartowały pierwsze wydarzenia rozpoczynające festiwal. O godzinie 15.00 swoje stoiska rozstawili artyści i rękodzielnicy, wśród których na największe zainteresowanie mogli liczyć twórcy instrumentów (głównie didgeridoo, ale także różnych bębnów i wielu innych ciekawych rzeczy). O 15.30 zaczeły się warsztaty o budowaniu didgeridoo, a po nich nauka gry dla początkujących (prow. Arek Buczek i Łukasz LUKA Hołuj ). Przed rozpoczęciem części koncertowej otwarta została wystawa malarstwa Łukasza Hołuja, inspirowanego sztuką australijskich Aborygenów. Koncerty odbyły się w „przytulnej” atmosferze, bo do Mielnickiego GOKSiRu zmieściło się około 300 osób. Publiczność rozgrzewać zaczął AxisMundi z Bielsko Białej. Ich muzykę w dużej mierze można określić jako medytacyjną, ale były momenty, w których noga sama zaczynała stukać w rytm ich bębnów. Na grupe Klangor trzeba było trochę poczekać, bo nagłośnienie ich instrumentarium zajeło chwilę. Muzyka Klangora to fuzja różnych gatunków muzycznych – od jazzu po muzykę etniczną z najróżniejszych zakątków świata,i znowu nie można się było nudzić. Późnym wieczorem dotarł wirtuoz didgeridoo z Czech Ondrej Smeykal – naprawde warto było czekać!!! Jego styl jest naprawde niesamowity i niepowtarzalny. Solowy występ Ondry to niezliczona ilość dźwięków i rytmów, które powstają przy użyciu zaledwie kilku didge! W niedziele program był już bardzo napięty. Od południa zaczęły się warsztaty gry na didgeridoo. Zawiązały się cztery grupy warsztatowe o różnych poziomach zaawansowania i tematyce (prow. Ondrej Smeykal, Lies Beijerinck, Michiel Teijgeler i Arek Buczek; w sumie wzieło w nich udział ok. 50 osób). Równocześnie odbył się pokaz slajdów podróżniczych z Australii połączony z pogadanką z autorami. O 16.00 chętni do nauki gry na congach mieli okazję skorzystać z doskonałych umiejętnoćci prowadzącego Dominika Muszyńskiego. Część koncertowa zaczeła się o godzinie 20.00, jako pierwszy na scenie pojawił się holenderski duet 3pleD i po kilku utworach podbił serca publiczności. Sami określają swój styl jako „happy didgeridoo” i w rzeczywistości tak właśnie prezentuje się ich muzyka – jest pełna radości. Sami muzycy poruszają się na scenie bardzo swobodnie i naprawde trudno było usiedzieć na miejscu kiedy pojawili się 3pleD. Po nich pojawiła się formacja Goanna Project. Dla urozmaicenia wnieśli na scene także inne instrumenty poza didgeridoo (berimbau, , drumle, fujara pasterska, grzechotki, dzwonki). Ich muzyka to podróż do krainy snów, ale zagrali też tak,że trzeba było wstać z miejsca :) Występy zespołów zakończyła podlasko-warszawska Balanda – duet didgeridoo. Muzycy pokazali inny styl gry, pokazując znowu, że didgeridoo jest instrumentem o naprawde nieograniczonych możliwościach! Na zakończenie festiwalu wystąpił Dj EPIX z Warszawy, jeden z prekursorów polskiej sceny transowej, na której tworzy i działa od 1995 r. Jednym słowem udało się! to pierwszy tego typu festiwal w Polsce i mamy nadzieje że za rok znowu się spotkamy...
|


Już w piątek 2go września w Mielniku zaczeli pojawiać się pierwsi festiwalowicze. Ku miłemu zaskoczeniu organizatorów większość z nich przywoziła swoje instrumenty (didgeridoo, drumle, flety, najrozmaitsze bębny) Pierwsze dźwięki festiwalu można było usłyszeć na dzień przed rozpoczęciem samego wydarzenia.




